|
Rodzina i społeczeństwo -
Partnerstwo
|
|
Strona 1 z 2
Ten tekst będzie całkowitym zaprzeczeniem tego, co zawsze mówiłam. Ale "la donna e mobile". Wiec ja, jako "donna" też jestem "mobile" i stwierdzam z cala pewnością, ze kochać nie warto! Nie będę posuwać się do stwierdzeń, ze wszyscy faceci są tacy sami, bo to akurat nie jest prawda... są ci którzy nas kochają ( a my? ) i ci, których kochamy ( a oni?).
I nie ma siły żeby to szło w parze! A jak juz idzie , to tylko jakiś czas. Ty myślisz, ze przejedziesz z Białegostoku do Zakopanego a życie (czytaj niekochający cię "ON") wysadzi cię na przystanku w Olsztynie. (Czy Olsztyn jest po drodze? Chyba nie....Ale przykład zrozumieliście, prawda?!) Przegwizdane. I radź sobie kochana!
Nie warto kochać, bo miłość to cierpienie. Miłość. Jak by się zastanowił to juz samo słowo takie mało romantyczne? "Mił" (co do cholery ma znaczyć "mił"?) i "ość". Tak. Ość. Jak jesz nieostrożnie to ci w gardle stanie. Albo i serce uszkodzi. Jak mił-ość zresztą.
Co to jest miłość? Co to znaczy kochać? Żyć dla kogoś? Budzić się, co dnia dziękując Bogu za dar, jakim jest towarzystwo ukochanej osoby? Cieszyć się z wspólnych chwil... Z wypitej razem kawy... Z rozmów... Z planów... Z uśmiechu... Miłość jest tym wszystkim dopóki ktoś nie zdecyduje, ze tobie juz wystarczy. Ty juz się nacieszyłaś. Nakochałaś. Wyczerpałaś limit.
|