|
Rodzina i społeczeństwo -
Spisane z życia
|
W czerwcu odbył się we Wrocławiu festiwal "Hormony". Impreza skierowana była dla singli, par i rodziców. Przekrój wszechstronny, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Można było spróbować wszystkiego - od robienia zdjęć, przez taniec nowoczesny czy regionalny aż po warsztaty psychologiczne dotyczące wielu ważnych sfer życia. Festiwal zaspakajał wszelkie potrzeby duszy i ciała.
Wybrałyśmy się oczywiście tam i my. Pojechałyśmy wzbogacać uczestników w wiedzę niezbędną do rozwoju ich duchowego "ja", jak nam się zdawało.
Droga była ciężka, bo jak tu dojechać z Katowic, aż na obrzeża Wrocławia, nie posiadając GPS-a, bez błędów i pomyłek. No nam się to nie udało, ale za to pozwoliło obejrzeć choć trochę tego pięknego miasta. Mając do dyspozycji mapę, której data ważności dawno się już skończyła - zwiedziłyśmy ówczesny "Plac Czerwony" obecnie nazywany "Plac Solidarności", obejrzałyśmy siedzibę policji, pod którą w myśl zasady, pod latarnią najciemniej, zrobiłyśmy kilka wykroczeń, na co nikt nie zareagował.
Następnym punktem programu była giełda towarów rozmaitych, która w naszych oczach nie miała końca. Można było na niej kupić chyba wszystko, od zwykłej bułki począwszy na krokodylu skończywszy. Brnęłyśmy przez tę masę ludzkich ciał ukierunkowanych na chęć posiadania i nerwowo spoglądałyśmy na zegarek, czy uda nam się dotrzeć na czas.
Wniosek: logistyka to podstawa, więc planuj, planuj, planuj.... I udało się, spotkało nas bardzo miłe przyjęcie ze strony organizatorów, po wymianie kilku słów musiałyśmy jednak zmykać do sal i uczestników, którzy przyszli się rozwijać.
Irena uczyła pary trudnej sztuki negocjacji we dwoje, wszyscy byli zadowoleni i pewni że wykorzystają tę wiedzę w swoim codziennym życiu.
Ja chciałam poświęcić spotkanie problemom komunikacyjnym - temu jak mówimy i jak się słuchamy we dwoje. I tu pojawił się problem. Pojawiła się jedna para z której mężczyzna bardzo szybko wyszedł. Okazało się, że mimo wzajemnej miłości nie zawsze jesteśmy gotowi, aby dostrzec, że w naszym związku coś jest nie tak i że to drugie jest nieszczęśliwe. Jeśli nie widzimy, to i nie chcemy zmieniać. Gorzej kiedy wiemy, że coś jest złe, ale nam jest z tym wygodnie i miłość własną przedkładamy na wszystko inne.
Wniosek: nic na siłę - nikogo nie można zmusić do niczego, gdy on tego nie chce. Gdy nie mamy na coś wpływu, to szkoda naszej energii. Lepiej postawić pytanie -co ja mogę dla siebie zrobić w tej sytuacji i egoistycznie zając się własnym rozwojem, w którym znajdziemy siły na trwanie. Zmiana musi być uwewnętrzniona - to fundament jej owoców. A jak tu kogoś zmusić do uwewnętrznienia czegoś, skoro nawet nie można go zmusić do przyjścia na zajęcia?
Najważniejsza w naszym życiu jest samoświadomość i chęć zmiany na lepsze, czego wszystkim życzę.
Katarzyna Nowakowska-Machura
|
Fashion design for the link:http:/...
Do you like Karen Millen?Discount p...
link:http://www.karenmillenuks.com...
Fashion design for the link:http://w...
Do you like Karen Millen?Discount price